Przejdź do głównej treści

RESTAURACJA „POD PAJĄKIEM”

Data publikacji 2020-07-29

RESTAURACJA „POD PAJĄKIEM” Kamienica u zbiegu ulic Osmańczyka, Książąt Opolskich i Rynku przed ponad stu laty była siedzibą bogatego opolskiego kupca Samuela Gurassy, który na parterze prowadził znany w całym Opolu sklep z odzieżą (Kaufhaus Gurassa). Ze względu na lokalizację, przyciągał on wielu klientów. W latach przedwojennych widniał w nim polski napis: „Ten szparuje, kto u Gurassy kupuje”. Budynek wyróżniał się wtedy bogactwem formy i licznymi zdobieniami, a także narożnym wykuszem z wieżyczką. W latach trzydziestych dom Gurassy gruntownie przebudowano nadając mu wygląd modernistyczny, a więc prosty i pozbawiony jakichkolwiek ozdób. Po wojnie znalazła tu miejsce modna restauracja z dansingiem „Pod Pająkiem”. Uruchomiona w jeszcze zrujnowanym budynku, miała renomę lokalu z prawdziwego zdarzenia i licznych stałych, wieczornych bywalców. Tu można się było dobrze zabawić, tu też brylował pan Andrzej, sławny opolski superkelner. Do wódki zamawiało się „ostrygę po polsku”, czyli jajko surowe w kieliszku, z pieprzem, solą i papryką. Już od pierwszego Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w 1963 r. lokal, charakteryzujący się efektownymi wnętrzami z antresolą, pełnił rolę klubu festiwalowego, w którym chętnie spotykały się gwiazdy polskiej estrady. Wspólnie z uczestnikami koncertów biesiadowali także jurorzy pierwszych festiwali polskiej piosenki. Było to zatem miejsce mniej oficjalnych spotkań pokoncertowych, podczas których wszyscy świetnie się bawili, często aż do świtu. Jak powiedział satyryk i konferansjer Andrzej Poniedzielski: „Czasem bywały to noce, które trwały od piątku do niedzieli”. Wtórowały mu gwiazdy opolskich festiwali. „Zawsze powtarzam, że festiwal nie może istnieć bez klubu festiwalowego, a w latach 60. taką funkcję pełnił położony niedaleko rynku klub «Pająk». W «Pająku» siedziało się już od 9 rano, potem szło się na próby, a potem znowu «Pająk»” – wspominał kompozytor Zygmunt Konieczny. „Myśmy się świetnie wtedy bawili, wszyscy się ze sobą ściskali w tym «Pająku». Niebiesko-Czarni z Różowo-Niebieskimi i jedna orkiestra z drugą, wódka lała się strumieniami, po każdym koncercie była balanga do rana” – podkreślał Zbigniew Wodecki. „Wieczorami w klubie festiwalowym śpiewaliśmy, graliśmy, piliśmy wino. Było cudownie!” – zachwycała się natomiast w jednym z wywiadów Hanna Banaszak. Chociaż restauracja „Pod Pająkiem” już nie istnieje, to niezwykła atmosfera miejsca pozostała w pamięci artystów i mieszkańców po dziś dzień. W kolejnych latach osławionego Pająka zastąpiła „Karczma Słupska”, w 1991 r. zamieniona w „Restaurację Skorpion”. Na początku nowego milenium powstał w tym miejscu „Pub Piwny Warka”, który przez dekadę podbijał serca Opolan. Dziś mieści się tam restauracja „Biesiada opolska”, serwująca dania kuchni śląskiej i polskiej. W drugiej części dawnego „Pająka”, w restauracji „Vento di Mare”, można spróbować dań kuchni śródziemnomorskiej.

RESTAURACJA „POD PAJĄKIEM”

RESTAURACJA „POD PAJĄKIEM”
Kamienica u zbiegu ulic Osmańczyka, Książąt Opolskich i Rynku przed ponad stu laty była siedzibą bogatego opolskiego kupca Samuela Gurassy, który na parterze prowadził znany w całym Opolu sklep z odzieżą (Kaufhaus Gurassa). Ze względu na lokalizację, przyciągał on wielu klientów. W latach przedwojennych widniał w nim polski napis: „Ten szparuje, kto u Gurassy kupuje”. Budynek wyróżniał się wtedy bogactwem formy i licznymi zdobieniami, a także narożnym wykuszem z wieżyczką.
W latach trzydziestych dom Gurassy gruntownie przebudowano nadając mu wygląd modernistyczny, a więc prosty i pozbawiony jakichkolwiek ozdób. Po wojnie znalazła tu miejsce modna restauracja z dansingiem „Pod Pająkiem”. Uruchomiona w jeszcze zrujnowanym budynku, miała renomę lokalu z prawdziwego zdarzenia i licznych stałych, wieczornych bywalców. Tu można się było dobrze zabawić, tu też brylował pan Andrzej, sławny opolski superkelner. Do wódki zamawiało się „ostrygę po polsku”, czyli jajko surowe w kieliszku, z pieprzem, solą i papryką.
Już od pierwszego Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w 1963 r. lokal, charakteryzujący się efektownymi wnętrzami z antresolą, pełnił rolę klubu festiwalowego, w którym chętnie spotykały się gwiazdy polskiej estrady. Wspólnie z uczestnikami koncertów biesiadowali także jurorzy pierwszych festiwali polskiej piosenki. Było to zatem miejsce mniej oficjalnych spotkań pokoncertowych, podczas których wszyscy świetnie się bawili, często aż do świtu. Jak powiedział satyryk i konferansjer Andrzej Poniedzielski: „Czasem bywały to noce, które trwały od piątku do niedzieli”. Wtórowały mu gwiazdy opolskich festiwali. „Zawsze powtarzam, że festiwal nie może istnieć bez klubu festiwalowego, a w latach 60. taką funkcję pełnił położony niedaleko rynku klub «Pająk». W «Pająku» siedziało się już od 9 rano, potem szło się na próby, a potem znowu «Pająk»” – wspominał kompozytor Zygmunt Konieczny. „Myśmy się świetnie wtedy bawili, wszyscy się ze sobą ściskali w tym «Pająku». Niebiesko-Czarni z Różowo-Niebieskimi i jedna orkiestra z drugą, wódka lała się strumieniami, po każdym koncercie była balanga do rana” – podkreślał Zbigniew Wodecki. „Wieczorami w klubie festiwalowym śpiewaliśmy, graliśmy, piliśmy wino. Było cudownie!” – zachwycała się natomiast w jednym z wywiadów Hanna Banaszak.
Chociaż restauracja „Pod Pająkiem” już nie istnieje, to niezwykła atmosfera miejsca pozostała w pamięci artystów i mieszkańców po dziś dzień. W kolejnych latach osławionego Pająka zastąpiła „Karczma Słupska”, w 1991 r. zamieniona w „Restaurację Skorpion”. Na początku nowego milenium powstał w tym miejscu „Pub Piwny Warka”, który przez dekadę podbijał serca Opolan. Dziś mieści się tam restauracja „Biesiada opolska”, serwująca dania kuchni śląskiej i polskiej. W drugiej części dawnego „Pająka”, w restauracji „Vento di Mare”, można spróbować dań kuchni śródziemnomorskiej.

Sponsorzy i partnerzy