HOTEL OPOLE
W 1963 r., podczas I Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki nie było w Opolu odpowiedniej bazy noclegowej. Uczestnicy mieszkali przede wszystkim w domach opolan, u znajomych lub u rodziny i tylko część artystów miała szansę na zakwaterowanie w jedynym wówczas Hotelu Dworcowym, położonym w pobliżu dworca PKP, przy ulicy Krakowskiej. Po przebudowie i zmianie nazwy na Hotel Opole obiekt był w stanie pomieścić zdecydowanie więcej gości. Tam też, w hotelowej restauracji i na korytarzach toczyło się pokoncertowe bogate życie festiwalowe.
Gwiazdy opolskiego festiwalu z sentymentem wspominają te nieoficjalne imprezy. „Życie towarzyskie toczyło się non stop w restauracji hotelu Opole, gdzie wszyscy mieszkaliśmy. Siedziało się do świtu, a potem dwie godziny snu i na próby” – opowiadała w jednym z wywiadów Maryla Rodowicz. „Teraz są młodzi wykonawcy, tak więc my się nie znamy. I każdy jakoś siedzi sobie w garderobie i nie ma tych towarzyskich spotkań. Zresztą, jeszcze te dawne spotkania pofestiwalowe w hotelu «Opole»… To były fantastyczne spotkania, po każdym koncercie. Tam się działy różne miłe rzeczy. No, ale jednak atmosfera jest już inna w tej chwili, taka jakaś chłodniejsza” – mówił w wywiadzie Andrzej Dąbrowski. Majka Jeżowska wspominała: „Wspólne debiutowanie, emocje, siedzenie do rana w restauracji hotelu «Opole»… Pamiętam, jak Wojtek Trzciński siedział przy pianie, graliśmy standardy, znane piosenki śpiewaliśmy na głosy. Gdy pierwszy raz przyjechałam do hotelu «Opole», już pierwszego dnia zaopiekował się mną Rudi Schuberth z Wałami Jagiellońskimi. Zawołali: «Chodź, dziewczynko, do nas! Nie siedź tak sama»”. Zdaniem Jacka Cygana: „w klubie festiwalowym, na ogół w hotelu «Opole», kwitło życie towarzyskie. Siedzieliśmy tam zawsze do rana w gronie wspaniałych kompozytorów, autorów i wokalistów. Gadało się, śpiewało, snuło plany. No i oczywiście laureaci musieli postawić! Tam rodziły się artystyczne przyjaźnie, tam poznawało się gwiazdy, kiedy zaczynałem, a później, gdy już sam byłem znany, poznawałem młodych artystów. A tych beczek śmiechu, które przez te lata wypełniliśmy radością, nie pomieściłby cały opolski amfiteatr”.
O dawnym Hotelu Opole opowiadał też w wywiadzie autor wielu opolskich scenografii Marek Grabowski: „Opole zostało stolicą piosenki, o czym informował neon na hotelu naprzeciwko dworca. Niedawno (w latach 90. – przyp. MPP) został on zdjęty i teraz zamiast «Witamy w Stolicy Polskiej Piosenki» jest napis «Merkury». Nie wiem, dlaczego. W tym hotelu mieszkałem, z tego hotelu wielokrotnie mnie relegowano. Z tego hotelu przenosiłem się do «Olimpijczyka». Był nawet okres, w którym mieszkałem karnie w «Toropolu», dokąd pewnej nocy wróciłem z amfiteatru zmęczony i chciałem cichutko przejść ciemnym, długim korytarzem wzdłuż bandy sportowej, ale okazało się, że w poprzek stał wielki regał z kwiatami, na który wpadłem i go wywróciłem. Zapaliły się światła, a recepcjonista powiedział: «Panie Grabowski, nie ma pan już miejsca w Opolu»”.
Wspomniany przez Marka Grabowskiego napis „Witamy w stolicy polskiej piosenki” był jednym z setek neonów na ulicach Opola. Wyróżniał się jednak tym, że mógł go zobaczyć każdy, kto kierował się z dworca głównego PKP w stronę ulicy Krakowskiej i Rynku. Zdaniem Andrzeja Hamady (architekta, rysownika i miłośnika Opola): „Ktoś, kto go wymyślił, miał kapitalny pomysł. Dwukolorowy neon umieszczono na dachu hotelu, który do tej pory mieści się na rogu ulicy 1 Maja i Krakowskiej. Szkoda, że potem go zdjęto. Brakuje takiego widocznego elementu, a przecież my nadal chcemy być uważani za stolicę polskiej piosenki”. Replika neonu, nawiązująca do oryginału umieszczonego dawniej na budynku hotelu, znajduje się w Muzeum Polskiej Piosenki w Opolu, tuż obok części ekspozycji stałej opowiadającej historię Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki.


