Zula Pogorzelska
„W końcu sierpnia 1919 r. w dziesiątym programie teatrzyku, w scenie «Pikuś w Zakopanem» (…) zadebiutowała Zula Pogorzelska – «polska Mistinguett» – jak później ją nazywano. (…) Zula była symbolem warszawskiego uroku, podbijała publiczność wdziękiem, poczuciem humoru, bardzo trafną interpretacją, lecz opartą raczej na intuicji. Z początku żywiła ambicje śpiewaczki, jej nazwisko można znaleźć w obsadach minioperetek. Skończyło się to jednak bardzo szybko. Na skutek nieudolnie przeprowadzonej operacji gardła Zula utraciła ładny podobno głos, zastępując go charakterystycznym zachrypniętym timbrem, z którego uczyniła część swojego niepowtarzalnego stylu. Zachwycał się nim Boy, pisząc «głos wiedeńskiego fiakra»”.
Cyt. za: Tomasz Mościcki „Kochana stara buda. Teatr Qui Pro Quo”, Łomianki 2008, s. 193
